Forever Next aka LODA ERROR EDITION

Trencin, Slowacja
13-15.3.2009
Po kilku latach przerwy zdecydowalem sie pojawic na 10 edycji Forever Party. W piatek w poludnie przyjechal po mnie Killer. Mimo uplywu lat rozpoznalem go bez problemu, a mialem tez okazje poznac Mirasa odebranego wczesniej z Chorzowa. Zapakowalem plecak i kurtke do bagaznika striebnego Forda Mondeo na polskich znaczkach i ruszylismy w podroz do przeszlosci. Po przekroczeniu przejscia graniczego w Cieszynie zatrzymalismy sie na slowackiej stacji benzynowej zeby kupic winietki. Po nastepnej godzinie dojechalismy do Ziliny na osiedle Sudiego. Po chwili przerwy cala nasza czworka jechala dalej.
W drodze na party Sudi zaczal zalatwiac jakis nocleg w mini hotelu po 10 euro za dobe, ale na razie tylko Killer zdecydowal sie na jedno spanie w ostatnia noc party. Zaraz po godzinie 15 bylismy w Trencinie i utknelismy w korku. Sudi chcial koniecznie jechac obejrzec hotelik, ale zgulismy sie pare razy zanim tam dotarlismy. Pani horka wziela Sudiego i poszli do srodka. Nie bylo ich kwadrans, wiec zastanawialismy sie czy Sudi jest ofiara Hostela, a moze liczy tam robaki czy po prostu loda.
Dojechalismy na plac przed klubem Piano, ale bylo dziwnie pusto. Na szybie byla naklejka ze party zostalo przeniesione 40 metrow dalej do szkoly. Wlasciciel poprzedniego party place, sprzedal budynek i organizatorzy w przeddzien party musieli szukac nowego miejsca. Weszlismy do srodka i przywitalismy sie ze znajomymi. Z Polski byli juz Odyn, Splatterpunk, Ramos i Mr.Mat. Poszlismy na dworzec do tzn Rotundy, zeby cos zjesc. Sudi postawil nam browarki oraz smazony ser i zaczal opowiadac jak sie zyje na Slowacji. Jak wrocilismy na party, sala byla juz zapelniona ludzmi i komputerami. Dojechali Raf z DJ Grubym aka Cactus z Kroniki Brusha. Ludzie zainteresowali sie noclegami zalatwianymi przez Sudiego, ale byl tak duzo chetnych, ze wlascicielka hostelu zyczyla juz sobie 17 euro za noc, mimo tego Atarowcy i Splatterpunk zarezerwowali pokoje.
Killer przyniosl dwie reklamowki z piwiem, nastepnie poszli z Sudim i Cactusem na koncert Swan Bride i Billy Barmana. Austriak pokazywal nam Spectruma przerobione przez siebie, komentowalismy to po polsku, a on nagle tez odzywa sie po polsku jak w Matrixie. Wegrzy wzieli Nitro i poszli do pubu. Przyjechali Booker i Leming, przylecieli z Londynu do Pyrzowic i potem autem na party, w nagrode poczestowalem ich piwem. Poszlismy z Mirasem pod Piano, wychodzili z niego sami faceci, nie widzialem zadnej laski. Cactus po koncercie twierdzil ze byly tam same dziewczyny. Tymczasem na party trwaly dyskusje przy browarkach, zarowno w srodku jak i na zewnatrz przed wejsciem na party. Atarowcy przyniesli sliwowice, ale nie dane mi bylo dokonczyc butelki, bo zaczeli mnie szukac Poison z Leonem, zeby isc na miasto.
Na poczatku nie chcialem opuszczac party, bo panowala wspaniala atmosfera, ale w koncu zgodzilem sie. Dolaczyl do nas Cactus z swoja tatra i szlismy razem z Wegrami szukac lokalu z pilkarzykami i piwem. Kazda spotkana osoba kierowala nas w innym kierunku, odwiedzilismy kilka lokali, Wegrom spodobalo sie sformulowanie nie mozna, a Cactusa nazwalem Dj Nie Mozna. W koncu trafilismy do Sport Hall i naszym oczom ukazal sie stolik z pilkarzykami i w dodatku byl wolny. Popijajac piwo toczylismy mecz Polska-Wegry. Kak chcial byc w ataku, mimo ze pierwszy raz w to gral. W kazdym meczu udalo nam sie strzelic gola Wegrom, wiec nie bylo zle. Niestety zamykali juz lokal i musielismy wyjsc. Tak samo jak w Polsce, mnostwo ludzi stoi pod fast foodami i zamawia kebaby. Wyladowalismy w Jameson Pub, znalezlismy wolny stolik, zrzucilismy kurtki i poszlismy tanczyc, a Cactus spokojnie zasnal. Po jakims czasie sie obudzil i dolaczyl do nas na parkiet. Niestety jak przyszedl to zaraz uciekly od nas wszystkie dziewczyny. Loda error. Dj Nie Mozna zaszedl w koncu od tylu jakas laske i zaczal ja obmacywac, a ona tymczasem calowala sie z innym kolesiem. Loda error.
Potem poszlismy do Stepz, dalej za wszystko placili Wegrzy, pilismy i bawilismy sie. W koncu Poison i Leon zdecydowali sie wracac na party, a Cactus dalej snul sie od laski do laski, interesowal sie tylko tymi juz zajetymi, a nawet sposobal mu sie chlopak z dlugimi wlosami, tlumaczylem mu ze tanczy z dziewczyna, ale Kak chcial go miec. Loda error. Cactus mowi ze moze znalezc tutaj dziewczyne swojego zycia. Ja cieszylem sie ze nie dostalismy wpierdol od Slowakow, ale patrzyli na nas z zyczliwoscia zmieszana z politowaniem. O piatej opuscilismy klub i poszlismy szukac kebab. Czynny byl juz tylko SAS Kebab, ale nie chcieli nas obsluzyc, bo Cactus nagadal cos kelnerce i trzeba bylo sie zwijac, zaproponowali nam tylko sandwicze. Po drodze Dj Gruby zaczal skakac po estradzie na rynku, az sie zainteresowala nim policja. Bez problemom wrocilismy na party 5.30, Booker jeszcze kodowal muzyke na kompo. Niestety nie mialem spiworka, bo zostal w bagazniku u Killera, ale znalazlem fajny zielony dmuchany materac i na nim spedzilem noc.
Rano obudzila mnie glosna muzyka z Atari, podnioslem glowe z czapki ktora byla moja poduszka i poszedlem szukac Killera. Po chwili mialem swoj plecak, ale nie znalazlem w nim kielbasy i innych smakolykow, bo zapomnialem ich wziazc z domu. Na szczescie obok party place bylo centrum handlowe Max i supermarket Hypernova. Zjadlem sniadanie, a potem poszlismy na miasto cos zjesc. Cactus koniecznie chcial oprowadzic nas po Trencinie. Znalezlismy sie w jakiejs jadlodajni, po zamowieniu piwa kelner zniknal na pol godziny, poszlismy go szukac, okazalo sie ze dopiero zaczal nalewac pierwsze piwo. Zamowilismy 6 obiadow i piwo. Najwieksza porcje dostal najmniejszy z nas Leming. Rachunek 50 euro. W drodze powrotnej na party wpadlismy do Maxa po piwo.
Przed kompotami organizatorzy poprosili wszystkich o wyjscie i wchodzac na party trzeba juz bylo zaplacic 13 euro a w zamian dostawalo sie zielony pasek na reke oraz karte do glosowania. Jako jedna z pierwszy produkcji to byla dlugo oczekiwana prezentacja Cactusa, ktory swoje czolgi nazwal Pieces czyli po polsku KĄSEK CYCKA. Organizatorzy zapowiedzieli go jako Dj Grubi, wiec bylo wesolo podczas prezentacji, niestety czolgi nie mialy lufek, dlatego mi sie nie podobaly. Muzylki strasznie sie dluzyly, ale bylo kilka wpadajacych w ucho, w tym nawet jedna z Atari. Z grafik najlepsza skodowal Leon w nowym edytorze Pixel Perfect. Wszyscy i tak gadali o Carrionie i jego wstapieniu do Crestu. Brush na pewno jest zawiedziony. Grafiki to byly glownie twarze lasek i wszyscy krzyczeli LODA SZMATO lub czasami SKAN. Bylo kilka niezlych inter 1 Kb. Demka byly glownie nastawione na rozsmieszenie publiczosci, najlepszy bylo loader na Atary ktorego ciezko byloby skodowac na Komodore ze wzgledu na jego charakterystyczny dzwiek. Przy ladowaniu jednego z dem na C64 ciagle wyskakiwal LODA ERROR, ale w koncu poszlo.
Po zakonczeniu kompotow zjadlem czipsy Bookera, ale w zamian przynioslem zakupione wczesniej piwo . Postanowilismy sie wybrac do pubu, poszedl ze mna Killer, Leming, Sudi no i Cactus. Wyladowalismy w dobrze nam znanym Jamesonie, ale nie bylo juz tak tloczno jak w piatek, zlaczylismy dwa stoliki, zamowilismy piwo a Kak zaraz pierdolnal glowe na stolik i tak chcial spedzic czas. Podczas snu zaczal palic uszami, ale jak sie ocknac to zaczac robic jeszcze smieszniejsze akcje, znowu zaczal sie rozgladac za zajetymi dziewczynami, poszlismy potanczyc, potem Dj Gruby znowu odpadl. Loda error. Tymczasem mila barmanka donosila nam kolejne browarki, dostajac za kazdym razem napiwek. Wesolo spedzalismy czas, utwalajac wszystko na zdjeciach, niestety 3.30 musielismy wracac na party. Na rynku Sudi zaczal biegac i skakac. Podczas calego pobytu na Slowacji widzielismy mnostwo policji, kontrolowali rowniez auta w nocy. Po dotarciu na party spotkalismy Nitro, a najebany Leming zawiozl Sudiego i Killer do hostelu.
Nad ranem wszystko juz sie zbierali do domow, smutne pozegnania po wspanialej imprezie, organizatorzy zapowiedzieli ze za rok rowniez zorganizuja Forever, w tym roku bylo ponad 100 osob. Do Katowic podstanowismy wracac konwojem, w jednym aucie Booker z Lemingiem, a w drugim Killer, Sudi, Miras i ja. Po drodze zatrzymalismy w slowackim barze na maly posilek, a ja poszedlem zwiedzac. Odwiezlismy Sudiego do Zyliny, a potem zgubylismy sie i wrocilismy z powrotem do Zyliny nie umiejac znalezc drogi do Cieszyna. W koncu dojechalismy do Katowic zebym mogl napisac ten raporcik.