wackee pisze:Nie sądziłem że dożyję takiego fetysza
Nina na party w Warszawie zaliczyla przynajmniej dwoch scenowcow, a na poczatku przystawiala sie nawet do Rafa. Kolezanka Niny zaliczyla tylko jednego. Nawet jest video z tego sex-party, ale chyba no spread
wackee pisze:Seba, ani się obejrzysz jak Raf da Ci w pysk
Raf sie zachowywal godnie tzn nie chcial jej, problem w tym ze V-12 robil mu zdjecia z Nina. Zdjecia zostaly pozniej skasowane, ale i tak nic na nich nie bylo. Zreszta na party byla panika na nastepny dzien, czy ktos sie nie zalapal na jakies zdjecia czy do filmikow. Ze zlych rzeczy to moge napisac, ze Raf ma na swoim laptopie zdjecie golej dupy Niny i nie chcial mi dac tego zdjecia
splatterpunk pisze:Eee... ja miałem extra masowanie penisa przez spodnie, nie miałeś???
Juz ci mowilem ze z pierwszego dnia nic nie pamietam, a z drugiego niewiele wiecej. Mozesz napisac jak sie znalezlismy w Black&White i co sie tak naprawde tam dzialo?
Sebaloz/Lepsi.De pisze:Wacek, nie wiem czy wiesz, ale ja na party jezdze caly rok na okraglo
W sytuacji kiedy to jedyna dla Ciebie szansa na zbliżenie się na mniej niż 100 metrów do samicy, ta 100% frekwencja na wszystkich scenowych imprezach staje się bardziej zrozumiała...
wackee pisze:W sytuacji kiedy to jedyna dla Ciebie szansa na zbliżenie się na mniej niż 100 metrów do samicy
Preferuje meskie towarzystwo
wackee pisze:ta 100% frekwencja na wszystkich scenowych imprezach staje się bardziej zrozumiała...
Najbardziej zaluje absencji na North Party w Warszawie - Myszołów edition.
No i na pierwszy oboz kondycyjny nie dostalem zaproszenia.
kordiaukis pisze:masaz penisa przez spodnie? hm.. to jak picie piwa z zakapslowanej butelki..nie piszcie co sie tam dzialo..prosze
Z Michelle to chyba tylko Splatterpunk poszedl, nawet chcialem zajrzec zobaczyc co sie tam dzieje, ale rosly cygan-ochroniarz nie pozwolil. Jakas zrzutka byla 150 euro? Jeszcze cos pamietam: Cactus, kupisz pani drinka? Nie
kordiaukis pisze:i jeszcze do tego pamietaja jak sie nazywala dziwka/tancerko-striptizerka... bosz.. to chyba jest milosc
Zaplacilem 10 euro za drinka zeby pogadac z Michelle. Rozmowa o niczym, ale dowiedzialem sie ze jest studentka z Czech i do pracy na weekend dojezdzala z Brna.